piątek, 4 sierpnia 2017

Czy autor bloga mówi prawdę?

Lubin, lato 2017. Piłem dziś piwo z Konradem Jasińskim z firmy KG*M. Konrad jest kierownikiem w dziale zamówień, w samej centrali. Po alkoholu dowiedziałem się, że szef kolegi to straszny ch*j. Co więcej szef jest biseksualny i na spotkaniach integracyjnych lubi dobierać się do asystentów. Konradowi chciał kiedyś **** * ****, szkoda mówić tak w ogóle....

Szef Konrada to zagorzały P*Sowiec. Konrad niespecjalnie lubi Prezesa, uważa go za ********a i psychotyka. Jakby się szef Konrada Jasińskiego dowiedział, to by go chyba zniszczył za to. Ale ch** z nim, jak to Konrad mówi. Świnia i tyle...

Żona Konrada Jasińskiego to inny temat, straszna Helga nazistowska. Jasiński nie chciał się przyznać, ale po 4 kolejce zaczął mówić. Żona wampir i hitlerówa. Olga Hanna Jasińska z Lubina, z domu Piórkowski z Polkowic, tak niech wszyscy wiedzą o jaka s*kę chodzi...

Jak się poznali to było fajnie, ale teraz jest dziecko, pojawiły się konflikty i rozwód wisi na włosku. W zasadzie to nieuniknione, a Jasiński ma podejrzenie graniczące z pewnością, że s*ka się już puściła z kolegą z innego działu i już po ptokach.... Nawet jeśli to tyko firmowa plotka to i tak seksu już w tym związku nie ma.... I teraz zasadnicze pytania do mnie, jako autora bloga oszczędnościowego i finansowego. Jak poradzić przy rozstaniu...

Jak zapisać fundusze inwestycyjne tak, by było to dobre dla syna na przyszłość. Jak zapisać nieruchomości, co zrobić z działką, na której miał się budować przyszły dom, ale z którego teraz i tak nic nie będzie.... ???

Wszystkiego tego dowiedziałem się po piwie, a właściwie piwie i kilku shotach... i właśnie Wam referuję co i jak.... dokładnie i szczegółowo... jak się Wam to podoba? Co myślicie o Konradzie, co myślicie o mnie, autorze, który mówi prawdę o perypetiach swoich rozmówców?

 
To co wyżej napisano, Moi Kochani Czytelnicy, to w zasadzie prawda, jednak NIE jest to prawda w znaczeniu daty, imienia i nazwiska bohaterów wpisu, danych personalnych i firmy. Dlaczego? Ponieważ mogłoby to zaszkodzić mojemu rozmówcy

Jako autor nigdy nie napiszę, że było to w Szczecinie, pod Gdańskiem, we Wrocławiu czy w Poznaniu, a w wielu miejscach bywam. Jako autor chronię prywatne i osobiste treści moich Rozmówców, nawet jeśli w rożnych okolicznościach jestem przez nich zachęcony, by napisać prosto, bezpośrednio, kawę na ławę.

Jako autor napiszę:

Mój starszy Kolega z Poznania, kilka lat temu miał problem rozwodowy z żoną i jednocześnie niepewną sytuację w pracy (konflikt z szefem). Rozmawialiśmy o ochronie finansów jego dziecka, a w tym czasie pracowałem w firmie finansowej i miałem szeroka wiedzę o aktualnych realiach...

I teraz zasadnicze pytania do mnie. Jak poradzić przy rozstaniu...

Jak zapisać fundusze inwestycyjne tak, by było to dobre dla córki na przyszłość. Jak zapisać nieruchomości, co zrobić z działką, na której miał się budować przyszły dom, ale z którego teraz i tak nic nie będzie.... ???

Widzicie... trzymam się zasadniczego tematu, Sytuacja konfliktowa, potencjalny rozwód i niepewność zatrudnienia. Chęć zabezpieczenia dziecku przyszłości mimo nieporozumienia rodziców. Mówię o tym, jak wygląda sytuacja, ale jednocześnie chronię kluczowe dane moich rozmówców. Pewna licentia poetica jest tu dopuszczona, w trosce od dobro moich rozmówców.

Czy ja - jako autor bloga kłamię, czy mówię prawdę. Jak Ty to myślisz i oceniasz?

Tak, tak... podpuszczam Cię. Nie masz tu możliwości innej odpowiedzi, niż akceptacja mojej strategii autorskiej. To nie jest żadne wolne forum, ale mój prywatny blog, gdzie nie ma wolności wypowiedzi i panuje cenzura i wymóg szacunku do mnie, jako autora bloga. Jak się nie podoba - to do widzenia.

Proste? Tak... naprawdę proste.

Jeśli byś napisał/a, że w sytuacji Konrada Jasińskiego kłamię i jestem, jako bloger, nieuczciwy w tej sytuacji, czeka Cię ban i wylot z kręgu moich znajomych oraz tego bloga.

A może kiedyś, czego Ci nie życzę, spotkasz się ze mną na piwie w podbramkowej sytuacji jaka miał przykładowy Kol. Konrad, po kilku piwach powiesz dosłownie wszystko, ale potem, w kolejny weekend, NAPRAWDĘ docenisz mój styl pisania i chroniącą znajomych strategię blogową... fakt, że nigdy nie wypaplam publicznie Twoich osobistych dylematów?

Wszystko zależy od Ciebie. Teraz samodzielnie zdecyduj czy podoba Ci się kontakt ze mną i czy mi ufasz czy nie. Jeśli nie - do widzenia! Nikt  tu na siłę nie trzyma. Jeśli tak - bardzo mi miło! Mam nadzieję, że to dopiero początek długotrwałej, dobrej znajomości.

Pozdrawiam!