wtorek, 17 października 2017

Rozprawa z utopią ekologów i pseudoekonomistów. Dlaczego w Polsce jest źle?

Jeśli chodzi o moje poglądy na gospodarkę, rozwinęła się w dość ciekawym stopniu, jednak nadal Koleżanka Kasia, jak mi się zdaje, powtarza pogląd jakże dobrze mi znany ze środowisk młodych ekonomistów zafascynowanych Balcerowiczem czy Thatcher, pogląd także powielany błędnie przez tzw. ekologów...

...to rozprawmy się z podstawowymi błędami - niestety powszechnymi wśród wykształconych osób na wysokim poziomie. Argumenty, które prezentuje kol. Kasia są pozornie fajne, sensowne i atrakcyjne, jednak kiedy odrzucimy entuzjazm i popatrzymy realistycznie, kruszą się w oczach nie wytrzymując konfrontacji z rzeczywistością.

Kasia:Prad w laptopie takze nie musi byc w wegla,  

Autor: Ale aby wyprodukować laptop potrzebujesz miedzi i ropy, aby się dobrać do tych surowców potrzebny jest przemysł ciężki, przemysł budowy maszyn i górnictwo...  

Kasia: ...moze byc z elektrowni wodnej,...  

Autor: Turbiny do elektrowni wodnej i oporządzenie jest produktem przemysłu ciężkiego, elektronika przemysły elektronicznego, beton i maszyny do jej konstrukcji to górnictwo, przemysł ciężki... ...kruszywo na zaporę trzeba wydobyć - stal na turbiny i maszyny trzeba wydobyć - to górnictwo odkrywkowe...

Kasia: ...z jadrowej albo...  

Autor: ...uran do elektrowni jądrowej trzeba wydobyć - to znów przemysł ciężki i górnictwo, budowa elektrowni jądrowej to mnóstwo miedzi, kruszywa, stali znów górnictwo i przemysł ciężki...  

Kasia: ...z wiatraka we własnym ogródku...  

Autor: ...do konstrukcji tego wiatraka potrzebne są zasoby mineralne - stal, ropa na tworzywa sztuczne, mnóstwo miedzi i tzw. metali ziem rzadkich... produkty górnictwa, dość intensywnego i nie bez wpływu na przyrodę...  

Kasia: ...i solara na wlasnym dachu...  

Autor: ...i znów do budowy tego solara potrzebne są surowce - miedź, stal aluminium i krzem... produkty, które mamy dzięki górnictwu i przemysłowi maszynowemu... ...zrozum Kasiu... zrozumcie drodzy ekonomiści i ekolodzy...
 
  • NIE MA waszych energooszczędnych laptopów...
  • NIE MA waszych tramwajów i elektrycznych eko-samochodów...
  • NIE MA waszych wiatraków i solarów
  • NIE MA waszych szklanych biurowców, giełdy papierów wartościowych, internetu i prądu w gniazdku...
  • UWAGA! Czytaj dalej!
  • NIE MA tego wszystkiego jeśli górnik nie odstrzeli urobku w kopalni, miedzi, krzemu, węgla, kruszywa, uranu...
  • NIE MA tego górnika i kopalni bez maszyn, będących produktem przemysłu ciężkiego i maszynowego...
  • NIE MA tego bez okrętów-tankowców, które przywiozą wasze towary i surowce, produktów przemysłu ciężkiego i maszynowego, 
Oczywiście, MOŻNA wszystko kupić za granicą, w Niemczech, w Chinach, w Rosji... jednak trzeba za to wszystko w końcu zapłacić? Czym? Kredytami? Czy wykonując służebną, kolonialną pracę na rzecz zagranicy? Jako biali niewolnicy Europy!
Deindustrializując Polskę, myśląc jak każe Balcerowicz i banksterzy, osiągnęliśmy stan, w którym zarabiamy kilkukrotnie mniej niż nasi koledzy na Zachodzie i masowo emigrujemy na przysłowiowy zmywak. Gdzie nie ma produkcji - tam nie ma pracy! Polacy biedują i słabo zarabiają z powodu braku produkcji.
I dlatego, miła Kasiu, nasze polskie dzieci w przyszłości czeka zmywak, podcieranie smarków bogatym emerytom w Niemczech, albo wysługiwanie się zachodnim kierownikom lub zapiernicz za żałosne grosze na hali montażowej zachodniego koncernu.

Rzeczywistość jest brutalna, zimna, mieli bezlitośnie młodzieńcze ideały nabyte na studiach ekonomicznych. O brutalnych konsekwencjach modnej jeszcze do niedawna deindustrializacji i bajdurzeniu o społeczeństwie post-przemysłowym przekonują się boleśnie USA, UK, bardzo boleśnie przekonujemy się my - Polacy.
To jest, tak jak post wczorajszy, odpowiedź dlaczego w Polsce jest tak źle i często musimy za chlebem uciekać z naszego własnego kraju.

Pozdrawiam!

P.S. „Polacy muszą być tak biedni, by sami chcieli dobrowolnie jechać na roboty do Niemiec, bez łapanek” ~ Hans Frank, niemiecki gubernator okupowanych ziem polskich.

Komentarze ze starego systemu:

Kasia:
Nie jestem za zamknięciem wszystkich kopalń, poddaję jednak w wątpliwość sens utrzymywania za wszelką cenę tych skrajnie nierentownych. Rozumiem strategiczne znaczenie surowców energetycznych dla każdej innej gałęzi gospodarki, ale widzę też problem w braku dywersyfikacji źródeł energii w naszej gospodarce i uzależnieniem się tylko od jednego surowca. I owszem, uważam, że niektóre rzeczy można kupić od Niemców, czy „Ruskich” i jeszcze można dobrze na tym wyjść.
Nie wiem, może i fajnie byłoby być krajem autarkicznym, ale gdyby nie podział pracy, specjalizacja i wymiana handlowa, to także nie byłoby ani wspomnianego komputera, samochodu czy wiatraka. Byłoby średniowiecze:) Podróżuję trochę po świecie, widzę że inni mają więcej i łatwiej w życiu, ale nie jest to dla mnie ani trochę powodem do gorszego samopoczucia:) Część polskich dzieci niestety na pewno wyląduje na zmywaku, ale te bardziej ogarnięte świetnie sobie poradzą i będą żyć nie gorzej niż jeden Niemiec. W każdym razie ja swoim dzieciom na pewno nie powiem, że będą „białymi niewolnikami Europy”, ale że świetnie dadzą sobie radę w życiu, jeżeli nie będę się obijać:)
8 lat temu sama pracowałam na zmywaku w UK i wcale nie czułam się niewolnikiem. Uważałam że robię coś co jest super: uczę się samodzielności, niezależności finansowej, radzenia sobie w trudnych sytuacjach gdy dookoła nie ma rodziny i przyjaciół. Może te doświadczenia sprawiły, że dzisiaj nie jestem na garnuszku rodziców jak wielu moich rówieśników? Co więcej, jestem zadowolona z poziomu życia jaki wiodę i widzę przyszłość w bardzo kolorowych barwach.
Szkoda, że masz takie pesymistyczne podejście do przyszłości. Dobre nastawienie to połowa sukcesu. Wypowiedzi w podobnym tonie słyszałam, gdy prawie 10 lat temu opuszczałam rodzinne miasto. Usłyszałam, że jestem pokoleniem „1200 zł brutto” i że powinnam zostać w rodzinnym mieście. Bo przynajmniej jest dach nad głową i może po znajomości nawet jakąś pracę uda się załatwić:)

Arszu:
Zaproponowałbym wszystkim żeby dłużej pograli w jakieś gry ekonomiczno – militarno – handlowe, to zaledwie namiastka rzeczywistości – kropla w morzu naszych realiów, ale jednak mogli by zasmakować jak jest ciężko (na początku) utrzymać się na powierzchni wśród konkurencji, nie dać się podbić wrogowi, oszacować straty koszty wydobycia, opłacalność kopolin i co na nie wpływa. obowiązkowo coś na wzór America`s Army tylko że ekonomicznie powinna być stworzona gra online dla tych baranów w rządzie, i graliby na tych swoich tabletach też obowiązkowo ( przywilej bycia posłem:)
Po pierwsze koło każdego biznesu zwłaszcza Państwowego jest zbyt dużo pasożytów pilnujących swojego interesu, od związków zawodowych (które niech są) ale po co aż tyle i dlaczego kosztują tyle milionów? No tak ciepłe posadki za niemałe pieniądze. A budżetówka? Kiedyś się mówiło jak będą komputery to za 10 ludzi będzie pracował 1 a co jest? Podobno w samej Warszawie jest więcej biurokratów niż w jakimś tam stanie w Ameryce (teraz mi z głowy wyleciało który to pisze na gorąco) który de fakto jest większy od Polski!
Ja pracuję w firmie która kiedyś podobno zatrudniała (tak mówią starsi pracownicy) prawie 12.000 ludzi, wraz ze wszystkimi ośrodkami wczasowymi itd. Owszem wiele działów zamknięto słusznie lub nie – kto to wie ile w tym rzeczywistości ile polityki było. Ale dziś pracuje około 1000 i firma finansowo działa świetnie konkuruje na rynkach światowych b. dobrze. Stoją dwa potężne biurowce kiedyś pełne – co ci ludzie tam robili!? Skoro dziś została garstka i to praktycznie na jednym piętrze a firma działa! Owszem są też patologie w druga stronę minimalna ilość załogi, ale w kodeksie pracy tylko ilość pielęgniarek jest sztywno określona na ilość pacjentów reszta nie jest już tak sprecyzowana. Mniejsze płace, ze względu na bezrobocie itd. kapitalizm trochę chory… itp.
(znowu temat na inny post chyba)
Z drugiej strony ludzie też są sami sobie winni, biorąc zbyt dużo obowiązków za dwóch myśląc że się pokażą w dobrym świetle, naiwnie sądzą że zabłysną w oczach przełożonych a to tylko obraca się przeciwko nim. Chodzi też o kulturę pracy, Polak to chce szybo się odrobić (pot po dupie) i mieć większy luz, a na zachodzie kultura pracy polega raczej na filozofii – jak robisz szybko to robisz raz że niedokładnie dwa że niebezpiecznie! Cały czas a powoli.
Ile dziś i czy w ogóle do górnictwa dopłaca państwo? Nie wiem nie siedzę w temacie (do emerytur na pewno dopłaca- MY!) Ale uważam że jeśli firma ma zysk np. fabryka samochodów to niech i jej pracownicy dostają co pół roku w ramach premii samochód,i po 5000zł na święta itd. co mnie to obchodzi. Ale jeśli do tej fabryki miałoby dopłacać Państwo z podatników (którzy przez to zubożeją) a oni nadal by dostawali po samochodzie, trzynastki itd. no to sorry! I jeszcze mi się by wmawiało że mam kupować ten droższy samochód bo nasz no to bez jaj! Gdzieś mam taką solidarność!
Wszystko jest zepsute od środka i na zewnątrz, my przy takich pokładach bez katastrof, trzęsień ziemi to z tego węgla powinniśmy robić wszystko, paliwo, energię za grosze zarabiać, na światowych rynkach, a jest jak jest. A np. Japończycy? Tereny masakra a radzą sobie lepiej jak my potrafią? Ano!
Długo by można pisać i pisać i rozwijać każdy podpunkt, podtemat ale mi się już nie chce, osobiście co do górnictwa nie widzę innej alternatywy jak prywatyzacja, byleby z głową, a nie sprzedawać pokłady za bezcen, zamykać itd. itp.

Kira:
Polska nie może konkurować w każdej dziedzinie. Powinniśmy się oprzeć na paru konkretnych gałęziach przemysłu i w nich celować. Tyle że to by wymagało – jak sam napisałeś – odgórnego planowania i inwestycji.
Jak sam widzisz po komentarzach, młodzi Polacy olewają, co będzie w Polsce. Zależy im na własnym losie. Nie wmawiaj im, że będą niewolnikami, bo kto wie, czy wyjeżdżając stąd nie wygrają „losu na loterii”; a ich dzieci nie będą pewnie nawet Polakami.

Autor:
Na pewno większość wyjeżdżających osób – często z małymi kwalifikacjami i znajomością języka, która nie powala – wyląduje na zmywaku, w magazynie, itp. Profesjonaliści z poszukiwanych specjalności ze znajomością języków być może wygrają los na loterii.

czwartek, 20 lipca 2017

Polska transformacja ustrojowa po 1989 według Kieżuna

Jeden z czołowych przedstawicieli polskiej ekonomii i zarządzania, Witold Kieżun, mówi o transformacji kraju jak o kompletnej porażce. „Dziennik Gazeta Prawna” przeprowadził rozmowę z ekonomistą, w której nazywa on transformację dokonaną w Polsce po 1989 roku „klasyczną neokolonizacją”, jak również śmiało wysuwa stwierdzenie, iż Polaków najzwyczajniej wtedy okradziono.

Winni temu wg Kieżuna są przede wszystkim nieuczciwi i niekompetentni ludzie. Proces reformy gospodarki, który został przez nich dokonany oparty został właściwie na likwidacji potencjału ekonomicznego kraju. Na poparcie swoich śmiałych wniosków odniósł się do prywatyzacji 92 procent polskich przedsiębiorstw, które były wystawione na sprzedaż i ocenione/wycenione przez zagraniczne podmioty. Doprowadziło to między innymi do sprywatyzowania wielu z nich po cenie poniżej kosztów owej wyceny.

 
Na tym surowa ocena ekonomisty się nie kończy. Porównuje Polskę w tamtym czasie do Afryki, podkreślając, że nasz kraj stał się terenem ekspansji po 1989 roku. Tak samo w Polsce jak w Afryce ceny spółek do prywatyzacji były zaniżane, przebiegały podobne procesy i patologie. Zagraniczni inwestorzy zaczęli we wczesnych latach 90. robić w Polsce duże interesy. Był to wtedy dla takich raj z niezliczoną ilością perspektyw na spory zarobek – oczywiście dzięki niekompetencji wtedy odpowiedzialnych za transformację.


Witold Kieżun powraca do faktu rozdrobnienia polskiej sceny politycznej na początku lat 90. Podkreśla, że problem nie został zażegnany i porównuje demokrację w Polsce raczej do autorytaryzmu, gdyż nie ma w niej za wiele z książkowego pojęcia demokracji. Obwinia za to formę ustroju, która rozdziela społeczeństwo na obóz PiS i obóz PO. A co Wy myślicie na temat tak śmiałych wniosków?

środa, 19 lipca 2017

piątek, 7 lipca 2017

Podwyżki, politycy oraz los Polaków

Czytam sobie właśnie, że nasi "czcigodni" politycy u władzy uznali, że jest nam Polakom tak dobrze, że aż za dobrze. Jednak przecież zgodnie z wieloletnią logiką miłościwie nam panujących taki stan nie może trwać wiecznie. Trzeba działać - i tutaj rzecz zadziwiająca.

Tak (rzekomo) antagonistyczni wobec siebie politycy PO-PIS-PSL i inne "nowoczesne" odpryski pomagdalenkowego ładu niby gdzieś tam wojują i się kłócą, ale są zadziwiająco zgodni, jeśli chodzi o temat zasadniczy - o golenie obywatela z resztek posiadanej wolności, godności i majątku. 

Sobie podnieść pensje... ooo... no a jakże, od razu, bez problemu - a obywatelowi... dowalić podatkami, podwyżkami, opłatami, parapodatkami... solidarnie, jednogłośnie, zdecydowanie. Tu naprawdę nie ma żadnego konfliktu między POwcami a PISowcami. (A te pozorowane Pudelkowe i Faktowe konflikty na tym blogu mnie nie obchodzą.)

Co szykują nam politycy w najbliższym czasie.

- podwyżka cen paliwa o ca. 25 groszy/l
- podwyżka cen piwa, nawet o 1 zł na 1 butelce
- nowy "podatek węglowy" doliczany do cen prądu
- nowa "opłata środowiskowa", czyli podwyżka cen gazu o ca. 7%
- podwyżka cen wody
- kolejne podwyżki ubezpieczeń OC/AC, bo obywatele jeżdżą za dużo (za tanio) i najwyraźniej blokują ruch kolumnom rządowym
- "uszczelnienie" systemu abonamentu RTV, czyli zdzieranie opłat z tych, którzy nie chcą ich uiszczać (bo TVP na ogół nie oglądają)
- podwyżka cen leków
- podwyżka/wprowadzenie nowych opłat recyklingowych/środowiskowych


By Polska się "rozwijała" zgodnie z interesem polityków - nam Polakom musi być przecież biedniej i gorzej. Jak to sprecyzował ich ideowy protoplasta za czasów Generalnej Guberni - Polak powinien wg nich liczyć tylko do 100 i zadowolić się cienką zupką...

Czytaj:

Zupa partyzancka i trudne czasy


wtorek, 18 kwietnia 2017

Nudzi mnie stały scenariusz

Nudzi mnie stały "społecznościowy" scenariusz blogowania, facebookowania, czy innego utrzymywania kontaktów przez internet. Szczerze mówiąc nie tyle nudzi, co mam go serdecznie dość.

Ale o co chodzi?

Jak widać jestem osoba, która udziela się w rożnych miejscach i nawiązuje szereg kontaktów.

Tyle, że znajomości są ciekawe, ale z reguły trwają od kilku tygodni, do kilku miesięcy i z reguły się kończą niemiło, co by nie powiedzieć w sposób chamski.


Wszystko jest elegancko, ale jedynie do czasu mojego pierwszego wpisu,, wypowiedzi, sentencji, czy wyrażenia elementów światopoglądu, który nie zgadza się z poglądami mojego internetowego "przyjaciela", lub "przyjaciółki". Taka wypowiedź z mojej strony trafi się na 100%, ponieważ jestem blogerem podejmującym wiele tematów.

Ludzie obecnie nie potrafią oddzielać poglądu od osoby i wypowiedzenie zdania przeciwnego traktują jako atak. W końcu lecą do mnie wycieczki personalne, czego akurat nie toleruję. Zaczyna się mikro-wojenka. Kontakt się kończy.

Nie rozumiem tej powszechnej potrzeby równania wszystkich do jednego poziomu (choć podejrzewam, że to efekt działania systemu edukacji), co przejawia się także w kontaktach prywatnych. Ludzie mają tendencję tylko do utrzymywania znajomości z osobą posiadającą 100% identyczne poglądy, albo na tyle spolegliwą, że przemilczającą swoje własne zdanie w wielu przypadkach. (Ja akurat własne zdanie wyrażam.) Scenariusz inny, szczególnie w internecie, kończy się chryją. Nie zgadzanie się z jaśnie panem, albo jaśnie panną w ciągu kilkunastu minut z najlepszego internetowego kumpla robi z ciebie zagorzałego wroga.

Do tego dochodzi fakt, że przez internet ludzie są bardziej skorzy do agresji, niż "w realu", nie trzeba wiele do trawienia czasu na kłótniach.

Obecnie nauczony doświadczeniem bardzo szybko ucinam ewentualne wojenki i trawienie czasu na gardłowanie w necie. Zdarzyło mi się, owszem, redukuję jednak ten czas... po prostu kończę znajomość od razu, jak strona przeciwna wchodzi w pewne charakterystyczne rozdygotanie i rzuca pierwsze "epitety"...

...mimo pewnej sprawności i doświadczenia socjalizowanie się i pozyskiwanie nowych znajomości na necie staje się dla mnie, mówiąc oględnie, mało atrakcyjne.

piątek, 14 kwietnia 2017

Fluor jest szkodliwy

Zgadzam się z poglądem, że fluor i jego związki są dla nas toksyczne.

Uważam, że nie ma uzasadnienia fluoryzacja zębów, dodawanie tej trucizny do past do zębów i płynów do płukania. To inżynieria społeczna mająca obniżyć inteligencję społeczeństwa - mająca zrobić z nas pokornych i nie myślących konsumentów, takich którzy się nie buntują. Fluor to neurotoksyna, powoduje obumieranie Twojego mózgu na raty.

Nie używaj past z fluorem, nie używaj płynów do płukania zębów z fluorem! Trudno znaleźć zamienniki, ale one istnieją. Poszukaj!

 

Kawa mielona

Dziś o tytułowej kawie. Kiedyś, kiedy kolejna osoba mówiła mi o własnoręcznym mieleniu ziaren kawy myślałem sobie.... o kurczę, przecież tak się robiło za komuny, teraz mamy nowoczesność, postęp, idziesz do sklepu i kupujesz sobie dowolna kawę już zmieloną albo co lepsze - rozpuszczalną... kto by tam kawę mielił, przecież to jakieś średniowiecze.

Tak myślałem i ja, do czasu, kiedy tu i tam nie uświadomiono mnie, że kawa rozpuszczalna jest.... hmm... no właśnie, słów nie znajduję na to, tak samo jak informacji z czego tak naprawdę się składa, natomiast kawa mielona gotowa, z supermarketu, może być tak naprawdę mielona ze znacznym wzbogaceniem wsadu (odpady produkcyjne, gałązki kawowe, łupiny, itp.) i to jest jak najbardziej legalne.

Kupiłem paczkę ziaren, jakiś pierwszy lepszy młynek, spróbowałem i tak już zostało. Ten zapach, ten smak... trudno teraz wrócić do rozpuszczalnej, albo mielonej z marketu.


Oczywiście jestem za leniwy i wygodny, aby mielić kawę przed każdym podaniem, co jak co, świeży zapach i wrażenie świeżo zmielonego produktu utrzymuje się przez kilka dni. Raz na tydzień od razu zmielę sobie większą porcję i przesypuję do szczelnej puszki, Często mielę kawę w okolicach zlewozmywaka, lub przy jego "zajęciu" w łazience. Dzięki temu można ekspresowo wyczyścić rozsypane przy przesypywaniu z młynka fusy, których zawsze trochę wyleci, trochę wody, moment i jest czysto...

Nie wiem jak Ty, ale ja lubię rozpoczynać tydzień od kubka pysznej, aromatycznej kawy...

niedziela, 5 marca 2017

Postna kiełbasa Dudy i Wiewiórka, która wzruszyła Polskę

Dziennikarze ze środowisk Gazety Ważnej rozpętali "na internetach" aferę w związku z Dudą jedzącym kiełbasę na stoku w dzień postny. Duda - Katolik a tak wzgardził tradycją! Oj... FB zaczął żyć hejterskimi memami i ludzie zaczęli się burzyć. Jak zwykle posypały się wulgarne komentarze, kłótnie, internetowe szarpaniny między tymi bardziej religijnymi i tymi mniej, między pisowcami a nowoczesnymi, itp.



Słynne zdjęcie Dudy, które zelektryzowało całą Polskę. Tyle, że kiełbasa ze zdjęcia okazała się być nadziewanym pomidorem z bundzem. Wystarczyło zapytać restauratora, sprawdzić kancelaryjne menu tego dnia, itp. Bo pomysł taki jak powiększenie widoku zdjęcia, to "chyba zbyt trudny jest, ęęę...".

Ludzie podający memy dalej... chowają teraz głowy w piasek. Żenujące to dla mnie, nawet jako dla człowieka z grupy NPŻP (nie popieram żadnej partii).


Wiewiórka, która wzruszyła Polskę

Kiedy jedna z gimnazjalistek z FB, które mi się zaplątały na profil, w emocjonalnym wywodzie stwierdziła, że powinno się za to "bestialstwo z wiewiórką" zabić nie tylko wszystkich z PIS, ale też wszystkich, którzy kiedykolwiek głosowali na PIS.... "sikłem".

Niewyobrażanie cierpienia wiewiórki, w bestialsko zniszczonej dziupli są winą tej, czy innej opcji w walce politycznej. Cały FB zaczął rozczulać się nad wiewiórką i kipić z nienawiści.

Tylko dojście do autora zdjęcia oraz feralnego drzewa pokazuje co innego. Drzewo nadal stoi, został tylko usunięty konar złamany przez wichurę, jako wynik normalnej konserwacji terenów zielonych. 


Odpowiednie kadrowanie zdjęcia jednak działa cuda i daje emocje "smartfonowej", bezrefleksyjnej gimbazie z Facebooka na długie, długie dni.

Ciekawe jaka będzie kolejna akcja medialna środowisk Gazety Ważnej? Może wiewiórka z Aleppo zajadająca się w postny dzień kiełbasą? Co ja mówię... 10 wiewiórek z Aleppo!!!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Patriotyzm na Facebooku

- Opuszczam Twoją grupę - nie chce być w Twoim gronie! - pisze mi gniewnie jeden z Czytelników.
- Ale o co chodzi? - Pytam zaskoczony.
- Przejrzałem twój profil, należysz do PISowskich grup, popierasz PIS, nie jesteś polskim patriotą! - zanim zadaję kolejne pytanie - obrażony Czytelnik wychodzi.


Patrzę na swój profil. Istotnie. Kilka grup PISowskich. Mam 2000 znajomych na FB i widocznie mnie pododawali. Spoko, taki urok FB. Przezornie jednak wypisuję się z grup politycznych.



Wczoraj dyskutuję o polityce u dalszego znajomego na FB. Do rozmowy wtrąca się jakaś dziewoja...
- Ty jesteś trollem, ty tylko mieszasz, nie jesteś żadnym patriotą - wykrzykuje dziewoja.
- Ale o co chodzi?
- Przejrzałam twój profil, nie należysz do żadnych grup PIS. Nie jesteś patriotą!
Zanim zadam kolejne pytanie, patriotyczna dziewoja mnie banuje.


Patrioci...

niedziela, 12 lutego 2017

Polityka w kontekście osobistych finansów Polaków. MP3

Dziś wypowiem się w kontekście polityki stronnictwa rządzącego w następujących kwestiach:
  • poziom życia w Polsce, te same ceny, 5x mniejsze pensje niż w Niemczech
  • problem SMOGU, nowe "rugi pruskie", zamiast kompleksowego rozwiązania...
  • zakaz kupna polskiej ziemi rolnej przez Polaków, przyczynek do depopulacji Kraju
  • niestabilna polityka wobec drobnego biznesu oraz MŚP, sabotaż ekonomiczny i duszenie rozwoju Kraju
  • problem frankowiczów i deklaracja o jego pominięciu
  • symbolika i machanie chorągiewką, jako jedyne pro-polskie elementy polityki...
Jestem osobą apolityczną. Nie popieram żadnej partii, nie należałem i nie należę do żadnej partii. Mam prawo do krytyki zarówno polityków PO jak i PIS i uważam, że takie prawo mają też Czytelnicy. Wszelkim politykom należy patrzeć na ręce oraz kontrolować ich decyzje.

Zapraszam do wysłuchania: http://oszczedzanie.biz/wp-content/uploads/2017/02/oszczedzanie-polityka-rzadu.mp3 

 Zapraszam do komentowania!

Post do którego się odnoszę w nagraniu:

Tolerancja, uchodźcy i 10 sierot z Aleppo. MP3



Dla poprawy humoru... bo polityka to ciężki temat. 

poniedziałek, 6 lutego 2017

Fałszywe konta na FB

Ostatnio mam zalew zaproszeń z fałszywych kont. Nie wiem po co komu generować te fejki w takiej ilości - ot tak, potencjalnie emitując treści komercyjne z fejku można zwiększyć zasięgi reklamowe, ale większość tych kont nie jest zbyt aktywna, a przynajmniej mi się tak wydaje na podstawie obserwacji.

Może jakieś cele "wirusowe"? Budowanie bazy do handlu profilami? Ma ktoś koncepcje, skąd nagle tyle fejków?

Tymczasem pokażę Wam jak wygląda typowe fałszywe konto. Ładna dziewczyna na zdjęciu profilowym, 2-3 wpisy o pierdołach, najczęściej wypięte zdjęcie albo "usta karpia", albo i zupełnie "po bandzie", bez żadnych wpisów.


Fotka wzięta z Pinteresta czy innego portalu randowego, albo od jakiejś trzeciorzędnej modelki, np. powyżej od Emilki Ratajkowskiej. Poniżej coś w typie ruskiego portalu randkowego.


Czasem zupełnie ewidentny skan z jakiegoś magazynu.


To wszystko. Więcej nie trzeba. Panowie lgną jak do miodu. Sypią się komplementy, Fejkowe konta rosną.

Ciekawe po co. Ktoś wyjaśni zagadkę?

Bo wszyscy mówią...

Jeszcze nie wystygła mi klawiatura od mojego wpisu na temat hamowania silnikiem....

Hamowanie silnikiem – szkodliwy mit oszczędzania! NIGDY nie hamuj silnikiem!


...a już gdzieniegdzie sypią się gromy oburzonych osób.

Do bardziej kulturalnych komentarzy należy:

leburaque:

No dobra, to jak jest? Hamowanie silnikiem (tak mnie uczyli na kursie parę lat temu) miało poprawiać oszczędność zużycia benzyny i wszyscy tak mówią wokoło. (...)

Odpowiadam na tego typu teksty tak:

Nic mnie bardziej nie mierzi intelektualnie niż argument "bo wszyscy". Na słowo "wszyscy" mam reakcję alergiczną. Co to za argument "wszyscy" i co on mi daje? Zupełnie nic.

Kilka przykładów z życia.


Kiedyś wszyscy mówili, łącznie z tzw. autorytetami, że trzeba jeść margarynę dla zdrowia - po latach okazało się, że ona zapycha żyły i powoduje miażdżycę.

Ofiarami "Pana Doktora w białym kitlu" występującego w reklamie margaryny w TV padło przez lata wiele tysięcy mężczyzn, którzy poumierali na choroby układu krążenia wywołanymi jedzeniem syntetycznie utwardzanego tłuszczu, czyli margaryny. 

Miażdzyca

Margaryna miała leczyć zmiany miażdżycowe, tymczasem przyczyniła się do ich zwiększenia, ale przecież wszyscy mówili...

....z kolei miażdżycę najlepiej leczą jajka, o których kiedyś wszyscy mówili, że zawierają cholesterol, po latach badań okazało się, że jajka istotnie mają cholesterol, ale jego "dobrą" odmianę, która leczy miażdżycę, więc powinno się ich jeść jak najwięcej...

Przez nagonkę na jajka kurze i redukcję ich spożycia poumierało przez lata kolejne tysiące mężczyzn na tzw. "choroby cywilizacyjne", tymczasem skuteczne lekarstwo było tak blisko, tuż w pobliskim spożywczaku. Dramat i głupota.


To są dwa przykłady zdrowotne, bo jak wiecie mam też bloga o zdrowiu widocznego w panelu po prawej...




Przykładów historycznych można mnożyć wiele. Natomiast argument "bo wszyscy" jest nietrafiony z jednego powodu.

Statystycznie jest o wiele więcej ludzi głupich niż mądrych. Typowy rozkład statystyczny mówi, że głupich jest w społeczeństwie co najmniej ca. 75%. Jeśli coś - w kontrowersyjnym temace, jak powyżej - robią i mówią wszyscy, najpewniej jest to właśnie głupotą, której należy unikać.