niedziela, 30 października 2016

Język polski

Dzisiaj pewna bardzo młoda osoba zapytała mnie...

  • Czy ta Pani piosenkarka w telewizji jest Anglii?
  • Nie... nie jest... to Polka
  • To dlaczego nie śpiewa po polsku, ale po angielsku? To bez sensu...
I wiecie co? Nie wiedziałem co odpowiedzieć przedstawicielce najmłodszego pokolenia Polek.

Bo rzeczywiście to bez sensu. Ten nasz maksymalny stopień germanizacji (bo Anglicy to Germanie, we współczesnym tego słowa znaczeniu)...

Moi wielkopolscy przodkowie, przez grubo ponad wiek zaborów pod niemieckim butem, zachowali polskość, swoją dumę regionalną i narodową. Nie dali sobie napluć w kaszę.

Znali swoją wartość i wiedzieli kim są.

A co dziś robimy? Udajemy Germanów - Anglików, Amerykanów... kaleczymy nasz język germanizmami-anglicyzmami. W TV słuchać prawie tylko tylko obcojęzyczną muzykę...

Nie mówię tu o edukacji. Języki obce warto znać i trzeba się ich uczyć, ale o codziennej kulturze i obyczajach.


Mam Kolegę, który wiele lat swojego życia, z pewnych względów, spędził w Grecji.

  • Słuchaj... ale młodzi Grecy, nastolatkowie, młodzież, to bawi się TYLKO na greckich imprezach przy greckiej muzyce. Owszem, są jakieś tam dyski dla młodych Anglików i turystów, ale greckie młode pokolenie bawi się TYLKO przy greckiej muzyce? Dlaczego? Oni są po prostu DUMNI z tego kim są, ze swojego języka i kultury...

Jak to jest z Polakami?

Wojna z Rosją? Zachód nam nie pomoże!

Ostatnio namawiałem do trzymania się naszych własnych tradycji związanych ze Świętem Zmarłych / Wszystkich Świętych i unikania bezmyślnego małpowania Zachodu obchodzącego Halloween. 

W innych kwestiach też jestem tradycjonalistą, np. bardzo nie podoba mi się małpowanie języka angielskiego i tworzenie hybrydy anglo-polskiej np. w pracy. Żenujące są dla mnie zachowania w stylu (dziewczyny w kolejce przede mną w teatrze).

- Gosia, na kofi-brejku, kołcz powiedział, że autlajn tego dezajnu nie pasuje do kontentu.
- Nie wiem Justynko, to jest task Marleny, która jest teraz na sik-liwie.


Przez zatracanie własnej tożsamości nie staniemy się dla Zachodu partnerami, nie stajemy się osobami godnymi szacunku. Zachód (i reszta świata) szanuje ludzi silnych, gotowych bronić swojej racji i swojej tradycji.

Mapki takie jak powyżej krążące w necie? 
Poziom naiwności ucznia podstawówki...

Nie tylko małpujemy Amerykanów i Anglików, ale jak stado baranów wierzymy w bajki, takie jak np. pomoc Zachodu w ewentualnej wojnie z Rosją. Oni nie zrobią nic. Ograniczą się do działań dyplomatycznych, wysłania jakiegoś tam transportu z bezużytecznym sprzętem ze swojego demobilu (wszystko zgodnie z traktatem NATO). Ewentualne bazy NATO na linii ataku Rosjan będą otaczane oraz izolowane (jak ostatnio w Turcji), ale nie strzelą ani Rosjanie, ani Amerykanie.



Ludzie prący do wojny z Rosją są niebezpieczni. Rosjanie zrobią nam rzeź (nie ma w Polsce praktycznie schronów dla ludności cywilnej). Nasi politycy i ich rodziny bezpiecznie ewakuują się na Zachód i do Izraela.


Czy dla Polski jest jeszcze ratunek? Czy też będziemy dalej wpychani przez "naszych" polityków w szpony Putina? Co Ty o tym myślisz?


Polecam też (o przygotowaniu Polski do nadchodzącej wojny):

Wojsko, obronność, finanse i służba powszechna 


piątek, 28 października 2016

Bo w życiu chodzi o to, by być prawdziwym mężczyzną....


Jaki powinien być prawdziwy mężczyzna. Ten temat nurtuje niejednego młodego człowieka, chcącego być bardziej macho. I to wszystko w imię zdobycia męskiej dominacji, uznania wśród kobiet, itp. Wyciskamy te ciężary na siłowni, pakujemy się w markowe ciuchy i pryskamy markowymi pachnidłami... 

...lubimy pójść na mecz (bo to męskie), lubimy motocykle (bo to ultra-macho), lubimy komputery (bo to hobby "przerasta" wiele kobiet)...

Tymczasem zamiast kombinować, najlepiej, co lubi prawdziwy facet, zapytać u osoby najbardziej zainteresowanej naszą męskością - czyli u kobiety.

To właśnie pytanie nurtowało mnie kiedy szedłem się przejść odetchnąć od siedzenia przy komputerze. Długo nie zastanawiając się postanowiłem je zadać pierwszej napotkanej konkretniejszej, fajnej babce. Trafiło na panią Krysię ze sklepu mięsnego. Pani Krysia nie miała żadnych wątpliwości, nie wahała się ani chwile z odpowiedzią: "Prawdziwy facet to sobie lubi czasem zjeść flaki!"


Oto zatem gorące, parujące flaki, zjedzone przeze mnie prosto z gara, jak to robi prawdziwy samiec alfa nie oglądający się na konwenanse... 



A co Ty zrobiłeś dziś, aby być prawdziwym mężczyzną....

jeśli jeszcze nic to odwiedź:

blog dla faceta 

 

piątek, 21 października 2016

Jak powinna wyglądać telewizja publiczna?

Czy potrzebna jest nam Telewizja Polska w takim kształcie jak teraz? 
 
Niektórzy zwolennicy gardłują... dorobek i tradycja... misja... ważna rola...

No więc tak, dorobek i tradycja to jest chyba tworzenia tam celebryckich dynastii, aby dzieci, siostrzeńcy i znajomi królika mieli dobre posady i sute pensje...

Misja? Jaka misja? W sobotę wieczorem włączyłem kanały TVP, tu i ówdzie leciały jakieś filmy sensacyjne, w ciągu pół godziny naliczyłem z 5 scen zabijania człowieka, innym razem w "paśmie rozrywkowym" trup się słał gęsto... jeśli ktoś twierdzi, że taka transmisja treści to jest jakaś "misja" - np. informacyjna, społeczna, edukacyjna - to po prostu parkam śmiechem. Jedyna misja obecnej telewizji publicznej to zapewnić ciepłe posadki dla przyjaciół i znajomych królika...

Ważna rola... dajmy już może spokój, co... na roli to rolnik pole orze, to jest ważne, a nie elokwentne prezenterki tryskające intelektem w telewizji śniadaniowej. Wytrysk intelektu w takich programach mnie zadziwia.



Jak powinna wyglądać telewizja publiczna?

Wyciągam z komentarzy swoją wypowiedź...

Kadra

TVP? Potrzebny jest w zasadzie 1 maksymalnie uproszczona jednostka organizacyjna /może być oficjalnie jako organ sejmowy/, wystarczą w zasadzie 2 lub 3 biura /typu openspace/, 1 magazyn techniczny, 1 osobne studio np. w budynku Sejmu.

Kilku pracowników technicznych /kamery, kable/, kilku specjalistów /montażyści, grafik, informatyk, tłumacze języka migowego/, 3-4 spikerów /preferowani młodzi ludzie ze stypendiów - zakaz celebryctwa, czyli formalne ograniczenie pułapu zarobków/. Dyrektor, 2 kierowników: programowy i techniczny i 3 sekretarki.

To cała potrzebna kadra... i tak pojechałem na bogato, w wariancie maksimum.

Kanały

1 kanał informacyjny TVP - obwieszczenia rządowe, wiadomości z PAP, relacje z prac parlamentu, ważne informacje publiczne, alarmy meteo i służb, informacje ogólne, założenie priorytetowe - dotarcie głównie dla osób starszych, nieinternetowych.

2 klasyczny kanał "Radiowy", puszczany też jako kanał DVB-T będący jak najbliższą modyfikacją punktu 1, z przeznaczeniem dla odbiorców radiowych i osób niedowidzących.

3 kanał internetowy, prosta strona internetowa łącząca powyższe.

To wszystko czym powinna być telewizja publiczna, czyli rządowa. Resztę potrzeb są w stanie zapewnić stacje prywatne w maksymalnie zliberalizowanym systemie, na tyle wolnym, by każdy mógł prowadzić własną stację po opłaceniu czynszu za pasmo na multipleksie TV lub TVSat oraz praw autorskich za wykorzystane do produkcji ramówki materiały (poszanowanie własności intelektualnej).

Abonament RTV

Żadnego abonamentu w takim wariancie jak opisałem. Za coś takiego nie powinien być pobierany jakikolwiek "podatek od telewizora". Zapewnienie relacji z funkcjonowania rządu, sejmu, służb publicznych i niezbędne komunikaty to obowiązek państwa.

To wszystko. Co Ty o tym myślisz? Napisz w komentarzach: 

środa, 19 października 2016

Helikoptery dla polskiej armii. Cała prawda o wyborze sprzętu dla wojska!

Caracal, a właściwie, prawidłowo pisane: Karakal - to bardzo nośny temat ostatniego okresu. Czy rezygnacja z francuskich helikopterów była dobrą decyzją i co w zamian? Czy amerykański Black Hawk czy może inna alternatywa, w stylu "ukraińskiego widłoptera" pana Macierewicza?

Dzisiaj powiem całą prawdę i tylko prawdę o helikopterach. Po prostu musisz tego posłuchać, jeśli choć trochę interesuje Cię obrona Polski.



Zapraszam do dyskusji.

wtorek, 18 października 2016

Rozmowa o abonamencie RTV

Kiedy kolejny raz słucham wypowiedzi polityków o abonamencie RTV skręca mnie. Głupota czy wyrafinowanie?

Tyle krzyku, tyle piania, tyle gardłowania... ho...ho...ho... Polacy nie płacą abonamentu RTV, na potęgę wyrejestrowują odbiorniki, nie zgłaszają nowych... społeczeństwo bojkotuje publiczną TV... zgroza! Opodatkować wszystkich! Natychmiast!

Rozwiązanie jest proste. Chceta kasy? Karta SIM, kod indywidualny, nr. dekodera, cokolwiek, doładowanie comiesięczne 5-10-15 zł wykupywane w pobliskiej Żabce czy w innym kiosku, wpisujemy KOD przez telefon, net, terminal na poczcie, obojętne.... tak jak wykupujemy kolejne doładowanie w telefonie na kartę.

Nawet typowa Babcia sobie poradzi, bo ona na ogół i tak kupuje doładowanie w Playu za 5 zł miesięcznie w Żabce. 

Wakacje...

Wilk syty i owca cała... bo większość i tak kupi doładowanie... choćby, by nie przegapić kolejnego odcinka tureckiego serialu.

Ja nie kupię. Mam totalnie w 4 literach, głęboko, tam gdzie słońce nie sięga przygody posłów PO-PIS-SLD-N... oraz innych sejmowych celebrytów (w rzeczywistości, zgrane, solidarne stadko oficieli), tak samo jak aktualną sytuację w haremie tureckiego sułtana...
 Są ciekawsze rzeczy do robienia niż oglądanie TVP

...nie oglądam TVP, oglądać nie zamierzam. Opłacę z chęcią jakiś Discovery Channel i jakiś tam jeden i drugi... czy dziesiąty kanał z kreskówkami dla dziecka w ofercie za 10 zł/mc pewnej internetowej telewizji. Nic więcej. 

Telewizja obecnie to kpina, relikt XX wieku, dla dziadków i babć... Pożądane treści mam na życzenie, kiedy chcę, w internecie. Na ogół za darmo. Materiały premium, jak wspomniane kanały, jestem w stanie sobie za kilka PLN kupić.

I co Ty na to? Pisz w komentarzu!

Życie bez etatu. YouTube

Dzisiejszy wpis jest "jutubową" odpowiedzią na decyzję znanego nam Kol. Bogusza, który rzucił etat, by być "na swoim"


Patrząc "wiekowo" zrobiłem to 10 lat przed naszym Prywatnym Inwestorem, więc pozwalam sobie trochę się powymądrzać.

sobota, 15 października 2016

Polityka niszczy znajomości

Na blogach tematycznych nie pisze się o polityce, to jest złota reguła blogera, polityka z miejsca antagonizuje Czytelników, kolegów i koleżanki Blogerów, psuje relacje i wizerunek. Chyba, że piszemy na blogu politycznym - to co innego.

Mimo tych oczywistych stwierdzeń trudno mi siedzieć z zamkniętą buzią i nigdy nic nie skomentować politycznie. Łamię złotą regułę...

...co nieraz skutkuje śmiertelnym obrażeniem się tego czy owego. 

Niedawno straciłem dwie wieloletnie, dość pozytywne, znajomości internetowe, pierwszą za sprawą mojego "entuzjazmu" do KOD. (Szczerze mówiąc... nie mam go w ogóle). Nie lubię aż nazbyt fanatyzmu tej organizacji. 

W ogóle nie lubię radykałów i radykalnych poglądów z jakichkolwiek grup. Oni widzą tyko jedną stronę, czy to radykalni prawicowcy, czy lewacy, czy weganie, czy "religijni". Radykalizm i fanatyzm wyklucza dialog.

 
Druga znajomość poszła w niebyt za sprawą tego, że jestem przeciwko zakazowi pracy (w tym handlu) w niedzielę. Jesteś religijny/a - po prostu nie rób zakupów w niedzielę, jesteś religijny/a - po prostu nie najmuj się do pracy, w której trzeba pracować w niedzielę.

Sam wolę w niedzielę nie pracować, sam wolę wycieczkę krajoznawczą, czy imprezę sportową, zamiast galerii handlowej, ale nie lubię zamordyzmu i siłą narzucania swoich poglądów innym ludziom.

W pierwszej chwili smutno, ale nie..., z perspektywy nie żal mi tych znajomości. Nie chcę takich. Wszystkim radykalnie "politycznym" z każdej, dowolnej strony, mam do powiedzenia w zasadzie jedno jedno. Nie wpieprzajcie się w moje życie i w życie innych ludzi. Dajcie żyć i zajmijcie się sobą i swoimi rodzinami. Nie cudzymi.

piątek, 14 października 2016

Gadżet LinkWithin - czyli zwiększ swoją oglądalność. Opinia

LinkWithin - narzędzie, gadżet, który kiedyś podpatrzyłem u starszych stażem Blogspotowiczów. LinkWithin jest szokująco prosty, zero rejestracji, zero konsekwencji, sam zysk. Proste... o ile choć trochę znasz język angielski i jesteś w stanie przebrnąć przez dosyć oczywisty manual.


Wchodzisz na ich stronkę (w tym czasie jesteś zalogowany/a na swoim Blogspocie) i po prostu wypełniasz krótki formularz i klik... klik... install.. następnie na swoim blogspocie przeciągasz dodany gadżet (zapewne będzie w panelu po prawej) pod okienko wpisu... zapisujesz układ...


I to wszystko.

Na moim pierwszym Blogspocie miałem w różnych okresach wzrosty oglądalności dzięki LinkWithin od kilku do kilkunastu % ...ale uwaga!

System był zupełnie nieodporny na porządkowanie i kasowanie starych wpisów, z których, po latach blogowania i... co jak co... zwiększania swoich blogerskich kompetencji, zupełnie nie byłem dumny.

LinkWithin uparcie podpowiadał użytkownikom nieistniejące, martwe wpisy, pożegnałem się zatem z nim na niektórych blogach. Przeszedłem w wielu miejscach na Outbrain.

Zatem... fajne narzędzie... do czasu większych blogowych porządków i o ile nie przeszkadzają ci elementy anglojęzycznego interfejsu na Twoim blogu (mi w ogóle).

Generalnie polecam, szczególnie na start nowego adresu.

Pisz co o tym myślisz poniżej w komentarzach!

czwartek, 13 października 2016

Lubin - Rynek - dziura

Właśnie jadłem sobie w "Barze pod Kogutem" przy lubińskim rynku. Za każdym razem, kiedy tam jestem, mam ochotę na pełen frustracji krzykliwy wpis, bowiem rynek w Lubinie woła o pomstę.


Było kiedyś jak było, PRLowskie osiedle z centralnym pawilonem, który przynajmniej służył ludziom. Przyszli politycy, obiecali rewitalizację, zrobili rumowisko w centrum miasta zwane lubińską dziurą... i tak od kilkunastu lat dziura zarasta, straszy ludzi, będąc wśród lokalnej "elyty" wstydliwie unikanym tematem.

Politycy, do czego się nie zabiorą - to spieprzą...

 Uroku centrum dodaje średniowieczny kościół...

Jako Lubinianin jestem wkurzony na władze lokalne, kiedy jem pierogi, czekając na dziecko po zajęciach pozalekcyjnych, a jako rodzic jestem wkurzony na polityków PO-PISu. Przypomnijmy, że jeszcze stosunkowo niedawno, byli oni jednym i tym samym sojuszem politycznym zwanym AWS, a współczesny rozłam PO-PISu na dwie frakcje jest zasadniczo JEDYNIE wynikiem kłótni dominujących frakcji partyjnych o resorty siłowe. Reszta rzekomych sporów to tylko PR-owa kosmetyka.

Eksperyment z 6-latkami w szkołach odbija nam się czkawką do dziś, natomiast zapowiedziana likwidacja gimnazjów (które to PO-PIS, za rządów Buzka, sam kilkanaście lat temu ustanowił) zapowiada jeszcze dalszą destabilizację systemu edukacji... stabilizacja i odzyskanie poziomu nauczania znów zajmie lata...

...a ja chcę dziecku zapewnić dobrą edukację.

Może jednak nie w tym Kraju? Co? Jakieś sugestie?

Powrót do przeszłości - tekstowa przeglądarka internetowa Links oraz Links2

Mój pierwszy kontakt z internetem, ze stronami www, bazował na dość surowych terminalach (konsolach), sprzęt typu 383 czy 486 oraz systemie Unix (lub wkrótce potem jego linuksowych klonach). Pamiętam "kanciapę" ma uczelni, z kilkoma uniksowymi terminalami podłączonymi do uczelnianej sieci oraz do internetu i długie, beztroskie (prawie bez limitów czasowych) buszowanie w sieci.

Lata temu luksus dla wybranych, kiedy za normalne połączenie z siecią z domu płaciło się tak jak za połączenie telefoniczne.

Moim środowiskiem pracy był tekst, czysty tekstowy terminal bez żadnej grafiki. Nie przeszkadzało to jednak godzinami siedzieć na czacie IRC, mailować, czy przeglądać strony www. Hardkorowi bywalcy pracowni godzinami łupali w tekstowe gry RPG...

Dziś wracam do przeszłości i sprawdzam jak obecne strony sprawują się na tekstowych przeglądarkach www. Przeglądarka z moich czasów studenckich, wciąż aktywnie rozwijana: Links (dostępna też starsza, pokrewna przeglądarka: Lynks).


Strona na której jesteście wypada naprawdę nieźle. Prosta nawigacja i zero problemów, gdybym przesiadł się na ultraminimalistyczny sprzęt dla geeków typu PiZero (komputer geekowski za 5$) albo wygrzebał z piwnicy sąsiada komputer sprzed 20-25 lat z kartą sieciową byłoby wciąż miło.


Mój flagowy produkt, czyli Oszczedzanie.info.pl bez zarzutu.


Blog BJK, z wczorajszej dyskusji, już odrobinę gorzej, wciąż o coś "woła", ale jeden klik Yes, drugi No, trzeci Never... i już śmigam po jednym z nowszych postów... To nie jest jednak problem w dobie nowoczesnego internetu i tony skryptów... da się czytać.


Blog Wojtka z lubiepowietrze.pl już niestety wykrzacza się na Links (czy Lynks), ponieważ z tego co widzę, nawigacja z głównej strony jest wyłącznie graficzna (działa przynajmniej na graficznej Links2).

Na tekstowej Links u Kolegi mogę próbować coś czytać błądząc po sugerowanych wpisach, ale nie jest to doświadczenie, jakiego oczekuje rasowy geek, użytkownik konsoli tekstowej rodem z Matriksa...

Czy jednak to jest grupa docelowa bloga i czy Kolega się w ogóle tym przejmie? Nie sądzę ;-)




Co o tym myślicie? Napiszcie w komentarzach! Ja nie raz mam ochotę wrócić do tego mniej rozszalałego i lekkiego netu w terminalu, jak na studiach, wieki temu... no... może ewentualnie do jakiejś prostej, o kilka % nowocześniejszej wersji pod serwer graficzny z podstawowym wyświetlaniem zdjęć, np. Links2... 


...i zapewne to częściowo zrobię, przynajmniej dla celów prywatnych, rekreacyjnych, na jakimś bezgłośnym terminalu zasilanym energią słoneczną i opartym na RPi3, lub nawet PiZero za 5$...
  
Koledzy na Windowsie... zassać i sprawdzić: http://links.twibright.com/download/binaries/win32/ 

Linuksiarze... apt-get install links links2 

Mój blog linuksowy: http://lekki-linux.blogspot.com/

środa, 12 października 2016

Poprawa szybkości działania bloga

Każdy z nas chce by jego blog nie robił lagów, by ładował się szybko, sprawnie, bez czkawki. Mimo, że większość z nas ma szybkie łącza, w wielu przypadkach, szczególnie "w mobilu" powolne ładowanie się i działanie stron może doprowadzać do furii.

Entuzjastą optymalizacji stron wśród znajomych jest Kolega BJK, autor bloga...

 
...który polecił mi narzędzie https://gtmetrix.com/ do przetestowania moich stron.

 

Narzędzie jest w j. angielskim (to chyba nie problem) i daje dosyć dużo informacji dla nas, blogerów, dodatkowo umożliwia ściągnięcie pełnego, szczegółowego raportu dot. badanej strony w PDFie.



Masz bloga? Sprawdzić wyniki oraz wyciągnąć konstruktywne wnioski warto.

Masz jakieś uwagi lub propozycje innych narzędzi sprawdzających parametry bloga? Pisz śmiało w komentarzach!

wtorek, 11 października 2016

Pozycjonowanie i urlop

Pozycjonowanie to czasem ciężka sprawa. Wydawałoby się, że zadanie jest proste. Strona kolegi - lokalna mała działalność - strona lubińskiego DJa. Zerkam, szacuję... nic trudnego...

Okazuje się jednak inaczej. Lokalny rynek Zagłębia Miedziowego to setki firm organizujących górnicze imprezy, cateringi, wesela, wreszcie DJ-e. Lubińskie "hasła" wykorzystują nawet ludzie z Leszna czy Bolesławca... bo w sumie co za problem pojechać godzinę do Lubina, skoro tu dobrze płacą za organizację? 

Jesteśmy imprezowym miastem i taka jest prawda. Biznes okazuje się nie taki niszowy.

Planuję, że uwinę się w miesiąc, zaistnienie na 1 stronie wyników zajmuje mi jednak 4 miesiące. Trudno, czasem tak jest. 

Na poniższych zdjęciach, latem, widzicie moje fotki z Gdyni - to miasto najbardziej z 3miejskich miejscówek przypomina mi klimatem (także relacjami międzyludzkimi) rodzinne strony, oczywiście nie mamy morza, ale mamy góry.

Wypad do Szklarskiej Poręby... podsumowanie kosztów


Tego samego dnia wieczorem siedziałem i działałem sobie coś przy stronie DJ Artura. Tak to jest "na własnym". Niby masz urlop, ale cały czas musisz myśleć o swoich sprawach. "Urlop" przed kontaktem z szefem nie chroni, skoro we własnym biznesie jesteś nim Ty.






Grzech blogera... regeneracja po spotkaniu z kumplem...

Wybaczcie, zgrzeszyłem...

Kolega z Lubina, który... przy okazji wspomnę... ma także swojego bloga, zaprosił mnie ostatnio na małe posiedzenie przy "tadziu". Fajne, luźne posiedzenie i męskie pogaduchy miały jednak swoją cenę.

Co prawda Kolega ma świetny sposób na napój regeneracyjny, którym popijaliśmy "tadzia"... cytryny, miód, woda z lodem... i rzeczywiście... głowa mnie nie boli nic, a nic... to ogólne zmolestowanie organizmu idzie odczuć.

By odkupić swoje grzechy funduję sobie niezbędny, regeneracyjny posiłek...


Prosto, jasno i na temat, jedna z lepszych rzeczy na "dzień po", no nie mówiąc o mojej kawie z własnego przemiału... o której możecie przeczytać tu...

Kawa mielona


Skoro polecam wpisy zerknijcie też tutaj:

Alkohol i trening, czyli dzień po spożyciu. Co zrobić aby szybko wrócić do formy.

 
OK... powoli czas uciekać i zająć się rodzinnymi sprawami i przygotowywaniem zdrowych posiłków... 

Czy zgrzeszę po raz kolejny? Nie wiem... ponoć z tym blogerem (http://najwer.pl/) mamy coś tam do pogadania...



Przy okazji - Najwer zrobił jeden z lepszych filmów YT o moim mieście - Lubinie... i de facto także o mnie i mojej rodzinie, jakie ostatnio widziałem... oglądnijcie koniecznie...


poniedziałek, 10 października 2016

Spadające zarobki z Google AdSense...

Kiedyś, na początku mojej przygody z blogowaniem na Blogspocie zapytałem jednej, starszej stażem blogerki, dlaczego nie ma reklam Google AdSense. Odpowiedziała, że to dla niej jest dosyć poniżające. Prędzej by się w biały dzień przeszła po swojej miejscowości i pozbierała butelki i puszki, by sprzedać je w skupie, zamiast żebrać od Google o zaledwie kilka, czy kilkanaście złotych miesięcznie za w sumie ogromny wkład pracy.

 
Lepiej już się nie poniżać i pisać "społecznie", niż próbować wyciskać żenujące kwoty z bloga.

Nie wziąłem tego ostrzeżenia do siebie w owym czasie, ot... może i to mało, ale niech konto się "nabija", zawsze będzie "na waciki", komercyjną domenę i serwer (które też posiadam prócz darmowego Blogspota)...

W swoim czasie przy kilkudziesięciu tys. wyświetleń miesięcznie na wszystkich blogach z AdSense co miesiąc wpadało mi 150-200 zł (minus podatek) z AdSense.

Dużo, czy mało? To jest kwestia bardzo osobista, każdy z nas ma różne zarobki i różne podejście do finansów, choć znam też relatywnie zamożne osoby trzęsące się dosłownie i w przenośni nad każdą złotówką...

...dla mnie zabawa w AdSense to też jakby rodzaj "gry komputerowej", jednak na pewno nie piszę blogów po to, by każdego dnia ekscytować się statystykami kliknięć...


Ostatni rok - i to jest nie tylko obserwacja moja - to spadek dochodowości AdSense w Polsce.

Powyżej macie screenshot z mojego panelu AdSense, przy parametrach analogicznych jak rok temu zarobki kształtują się jak widać.

Jakieś wnioski?



Jakby jeszcze było tego mało - niespodzianka - byłem o mały włos od bana w Google AdSense. Nie zaglądam na panel codziennie, a Google dał mi 3 dni na korektę reklamy pod groźbą blokady konta, zmieniłem reklamę w ostatniej chwili.

Po kilku latach ekspozycji Googlowi przestała się podobać moja najbardziej "dochodowa" jednostka reklamowa, banner 250x300 na blogu Oszczedzanie.biz - musiałem ją zmienić na mniejszą 200x200 widoczną na zdjęciu.

Komedia...

Co ty o tym myślisz?

sobota, 8 października 2016

Moja pasja, moje gotowanie - blogerzy i blogi kulinarne: Grupa FB

Dziś chciałbym zaprosić Was do przyłączenia się do tytułowej grupy dostępnej pod adresem: https://web.facebook.com/groups/1682098165382883/


Jestem pomysłodawcą i współadministratorem tej grupy, której założeniem, poza podejmowaniem tematów kulinarnych było "być przyjaznym dla blogerów i blogerek", nie wszystkie grupy kulinarne bowiem "lubią" linki do blogów amatorów gotowania, pichcenia i degustowania ciekawych potraw.

Dlaczego grupa kulinarna? Otóż jednym z prowadzonych przeze mnie blogów jest blog Racjonalna Dieta i z uwagi na zmieniającą się politykę FB co do zasięgów wpisów ze stron typu fanpage (zmniejszanie zasięgów), uznałem, że warto współtworzyć własną grupę.

Najaktywniejszą administratorką na grupie jest Karolina z bloga http://www.zasmakujwswiecie.com - na który także zapraszam!

piątek, 7 października 2016

Blog komputerowy

Jest jedno zdjęcie, które ostatnio obiegło internet i wywołało niejedną dyskusję. To komputer Commodore 64, który nieprzerwanie, od ponad 25 lat służy w jednym z warsztatów samochodowych... gdzieś tam, na prowincji. 

Trudno w to uwierzyć, gdy urządzenia a'la komputer (tablet, smartfon, laptop) wytrzymują obecnie około 2 lat i kilka miesięcy dłużej, po czym psują się (planowe postarzanie produktów).


Przy okazji... do mojego czytnika RSS wskakuje mój dawny blog komputerowy, nieco odświeżony. Zawiesiłem go kiedyś na fali mody na "profesjonalne blogowanie" i koncentracji na jednym temacie, jednak teraz blog znów działa i ma się z dnia na dzień coraz lepiej.

Zapraszam na wpis gościnny Autora jednego z technologicznych kanałów YT:

Androidzie – używam Cię za karę

czwartek, 6 października 2016

Śniadanie admina

Aktualności z ostatniego tygodnia? Nic szczególnego, choć jeden fakt jest warty wspomnienia. 

Zostałem adminem popularnego agregatora blogów RSS https://blogifinansowe.blogspot.com/ 

Agregator się zepsuł przy aktualizacji Bloggera i podjąłem się jego odbudowy, z kilkoma dodatkowymi zasadami. Przede wszystkim wzajemność. 

Zauważyłem, że wielu blogerów korzystało z agregatora, jednak niewielu z nich wpadło na pomysł by się odwdzięczyć autorowi (teraz w sumie... autorom) choćby prostym linkiem zwrotnym. Nie ma problemu by dodawać jakiś "Zblogowanych" i inne katalogi, których de facto nikt nie czyta, tym bardziej można dodać link zwrotny do popularnego agregatora.

Czy blogi finansowe uda się odbudować? Jestem dobrej myśli, choć to przede wszystkim zależy od Was.

Tymczasem czas na śniadanie blogera!

środa, 5 października 2016

Notatki....

To jest mój prywatny notatnik administratora i blogera. Jakieś pytania? Napisz do mnie w komentarzach.
 
Zdjęcie powyżej nie jest przypadkowe, 
notkę piszę w czasie "obsługi" treningu.

Zdecydowałem się założyć dodatkowy adres na Blogspocie, który może spełnić rolę prostego notatnika i zbiornika aktualności dla mnie i moich znajomych.

Kolejny tematyczny blog? Niekoniecznie, po prostu - mimo kilku administrowanych przeze mnie adresów - nie miałem w internecie typowo osobistego miejsca dla siebie, miejsca na niezwiązane z zupełnie niczym przemyślenia i drobnostki, oczywiście poza społecznościówkami, takimi jak FB.


FB zaczyna mnie wkurzać, choć na zupełne odcięcie się od tego popularnego narzędzia jest jeszcze za wcześnie... mimo wszystko, wolę pisać niektóre notki u siebie, niż na facebookowym wallu. Stąd adres, na którym właśnie jesteś.