wtorek, 18 kwietnia 2017

Nudzi mnie stały scenariusz

Nudzi mnie stały "społecznościowy" scenariusz blogowania, facebookowania, czy innego utrzymywania kontaktów przez internet. Szczerze mówiąc nie tyle nudzi, co mam go serdecznie dość.

Ale o co chodzi?

Jak widać jestem osoba, która udziela się w rożnych miejscach i nawiązuje szereg kontaktów.

Tyle, że znajomości są ciekawe, ale z reguły trwają od kilku tygodni, do kilku miesięcy i z reguły się kończą niemiło, co by nie powiedzieć w sposób chamski.


Wszystko jest elegancko, ale jedynie do czasu mojego pierwszego wpisu,, wypowiedzi, sentencji, czy wyrażenia elementów światopoglądu, który nie zgadza się z poglądami mojego internetowego "przyjaciela", lub "przyjaciółki". Taka wypowiedź z mojej strony trafi się na 100%, ponieważ jestem blogerem podejmującym wiele tematów.

Ludzie obecnie nie potrafią oddzielać poglądu od osoby i wypowiedzenie zdania przeciwnego traktują jako atak. W końcu lecą do mnie wycieczki personalne, czego akurat nie toleruję. Zaczyna się mikro-wojenka. Kontakt się kończy.

Nie rozumiem tej powszechnej potrzeby równania wszystkich do jednego poziomu (choć podejrzewam, że to efekt działania systemu edukacji), co przejawia się także w kontaktach prywatnych. Ludzie mają tendencję tylko do utrzymywania znajomości z osobą posiadającą 100% identyczne poglądy, albo na tyle spolegliwą, że przemilczającą swoje własne zdanie w wielu przypadkach. (Ja akurat własne zdanie wyrażam.) Scenariusz inny, szczególnie w internecie, kończy się chryją. Nie zgadzanie się z jaśnie panem, albo jaśnie panną w ciągu kilkunastu minut z najlepszego internetowego kumpla robi z ciebie zagorzałego wroga.

Do tego dochodzi fakt, że przez internet ludzie są bardziej skorzy do agresji, niż "w realu", nie trzeba wiele do trawienia czasu na kłótniach.

Obecnie nauczony doświadczeniem bardzo szybko ucinam ewentualne wojenki i trawienie czasu na gardłowanie w necie. Zdarzyło mi się, owszem, redukuję jednak ten czas... po prostu kończę znajomość od razu, jak strona przeciwna wchodzi w pewne charakterystyczne rozdygotanie i rzuca pierwsze "epitety"...

...mimo pewnej sprawności i doświadczenia socjalizowanie się i pozyskiwanie nowych znajomości na necie staje się dla mnie, mówiąc oględnie, mało atrakcyjne.

piątek, 14 kwietnia 2017

Fluor jest szkodliwy

Zgadzam się z poglądem, że fluor i jego związki są dla nas toksyczne.

Uważam, że nie ma uzasadnienia fluoryzacja zębów, dodawanie tej trucizny do past do zębów i płynów do płukania. To inżynieria społeczna mająca obniżyć inteligencję społeczeństwa - mająca zrobić z nas pokornych i nie myślących konsumentów, takich którzy się nie buntują. Fluor to neurotoksyna, powoduje obumieranie Twojego mózgu na raty.

Nie używaj past z fluorem, nie używaj płynów do płukania zębów z fluorem! Trudno znaleźć zamienniki, ale one istnieją. Poszukaj!

 

Kawa mielona

Dziś o tytułowej kawie. Kiedyś, kiedy kolejna osoba mówiła mi o własnoręcznym mieleniu ziaren kawy myślałem sobie.... o kurczę, przecież tak się robiło za komuny, teraz mamy nowoczesność, postęp, idziesz do sklepu i kupujesz sobie dowolna kawę już zmieloną albo co lepsze - rozpuszczalną... kto by tam kawę mielił, przecież to jakieś średniowiecze.

Tak myślałem i ja, do czasu, kiedy tu i tam nie uświadomiono mnie, że kawa rozpuszczalna jest.... hmm... no właśnie, słów nie znajduję na to, tak samo jak informacji z czego tak naprawdę się składa, natomiast kawa mielona gotowa, z supermarketu, może być tak naprawdę mielona ze znacznym wzbogaceniem wsadu (odpady produkcyjne, gałązki kawowe, łupiny, itp.) i to jest jak najbardziej legalne.

Kupiłem paczkę ziaren, jakiś pierwszy lepszy młynek, spróbowałem i tak już zostało. Ten zapach, ten smak... trudno teraz wrócić do rozpuszczalnej, albo mielonej z marketu.


Oczywiście jestem za leniwy i wygodny, aby mielić kawę przed każdym podaniem, co jak co, świeży zapach i wrażenie świeżo zmielonego produktu utrzymuje się przez kilka dni. Raz na tydzień od razu zmielę sobie większą porcję i przesypuję do szczelnej puszki, Często mielę kawę w okolicach zlewozmywaka, lub przy jego "zajęciu" w łazience. Dzięki temu można ekspresowo wyczyścić rozsypane przy przesypywaniu z młynka fusy, których zawsze trochę wyleci, trochę wody, moment i jest czysto...

Nie wiem jak Ty, ale ja lubię rozpoczynać tydzień od kubka pysznej, aromatycznej kawy...